9/07/2011

Speciesism

tłumaczenie powyższego słowa na język polski przychodzi mi z trudem. Gatunkowizm?

Odnosi się ono bezpośrednio do filmu, który miałam okazję dziś obejrzeć. Mowa o 'Earthlings' ("Mieszkańcy Ziemi"), filmie, który przemawia do rozsądku. Jeśli masz wątpliwości co do spraw takich jak noszenie futer, rodeo, corrida, wiwisekcja, polowania, wielorybnictwo czy jedzenie mięsa - poświęć trochę czas, kliknij i obejrzyj. Pada tam wiele mądrych słów, o których zasadność możemy się spierać... ale po co?



8/29/2011

Lamb - Festiwal Nowa Muzyka 2011

Co za uroczysko!


Koncert Lamb na tegorocznym Festiwalu Nowa Muzyka mógł być lepszy. Mógł się odbyć w miejscu, gdzie klimatyzacja ochłodziłaby powietrze. Tyle w sprawie zażaleń.

Jeśli się nie mylę... Był to najpiękniejszy koncert tego roku. Setlista absolutnie zachwyciła. Z występu wyniosłam absolutnie wszystko, co chciałam. Był bezlik uniesień, radości, głębokiego wzruszenia, rozmarzenia, bólu od Lou... Była energia Andy'ego, tak zaskakująca. Był dziki szał. Było szczęście bez opamiętania...

Na chwilę oniemiałam. Jestem ciekawa, co ten Festiwal przyniesie za rok...


Polecam nową płytę Lamb - 5.


O Allenie, czyli "Let's Do It, Let's Fall In Love"


O północy w Paryżu

Ładny film o takich jak ja, o tęskniących za przeszłością. Dużo przyjemnej muzyczki, widoczków, ładnych ludzi. Inspiruje do czytania zaległych lektur o Gertrudzie Stein i "Śniadania u Tiffany'ego". Do przesłuchania Cole'a Portera. Do zachłystu malarzami lat 20., 30.. Do wskoczenia w wir awangardy. Do zobaczenia filmu o Dalim. Wielkie ACH!


Przejrzeć Harry'ego

Och Woody... Śmieję się na Twoich filmach, ale serce trzyma się od nich na dystans. W "Przejrzeć Harry'ego" pełne brzegi dowcipów, sarkazmu, ironii jakby wprost z "Czystej anarchii"




- Jak Mahler przezwyciężył swój lęk przed śmiercią? [...].
- Umarł. Przemyślałem to. Innego sposobu nie ma.



Miszka

8/23/2011

Charles Avery

Parę dni temu, szukając w sieci ciekawych rysunków, natknęłam się na pewną pracę. Miniaturka w wyszukiwarce skutecznie przyciągnęła mój wzrok. Po otwarciu gapiłam się w monitor przez kilka minut.



No i znów, 3 minuty życia w plecy...
Nie znam się na sztuce. Patrzę na nią przez pryzmat tego, co mi daje i jakie emocje we mnie wywołuje. Ten rysunek wywołał burzę w mojej głowie. Myślałam głównie o naszych związkach, uzależnianiach, więziach.. bla bla - koniec moich pseudofilozoficznych rozważań.

Okazało się, że autorem jest niejaki Charles Avery. Polecam spotkanie z google images.
Jestem pod wrażeniem, serio. Uwielbiam gdy niepokój, niepewność i lęk wylewają się z prac artysty, czy to muzyka ( może stąd moja miłość do The Smiths ), poety, czy plastyka. Może ukochanie filozofii daje taki efekt? Avery jest wielkim fanem Wittgensteina. - to mnie jeszcze bardziej w nim pociąga!

Pan Avery niewątpliwie żyje w swoim świecie. Ba, on go nawet sam stworzył. Od ponad dekady zajmuje się projektem "The Island". Wyspa ma swoją topografię, klimat i mieszkańców ( np. te miłe psiaczki z reprodukcji powyżej ).Zabawa w Boga?      Polecam moim całym serduszkiem zagłębienie się w ten temat

Szukając informacji o Karolku, znalazłam wzmiankę o dużej wystawie , w której brał udział (2009, Hayward Gallery). Nosiła tytuł "Walking in my mind", była drzwiami do umysłu artysty będącego w trakcie tworzenia. Polecam obejrzenie zdjęć. Wspaniała sprawa!

Mam nadzieję, że zachęciłam Was chociaż troszkę do zapoznania z tym Panem.
 ps. Nie mam pojęcia, dlaczego przypomina mi Bradforda Coxa...

Marlene